Za nami kolejne emocjonujące święto siatkówki. Na, jak zawsze kapitalnie zorganizowanym turnieju w Nowym Tomyślu, Progress Września został najlepszą drużyną Wielkopolski kadetów. Trenowani przez Jarosława  Grępkę wrześnianie wygrali wszystkie mecze nie pozostawiając złudzeń przeciwnikom.

 

W pierwszym meczu turnieju gospodarze turnieju Kangur Nowy Tomyśl zmierzył się z Progressem Września. Przed meczem ciężko było wytypować zwycięzcę. Goście praktycznie pierwszy mecz w sezonie grali z presją wyniku. Wcześniej mając zagwarantowane miejsce w finale nie musieli się specjalnie przejmować wynikiem i ewentualną konsekwencją porażki. Teraz musieli temu sprostać. Na ich korzyść na pewno działało to, że od 4 dni trenowali w pełnym składzie, również zawodnikiem z SMS-u - Jędrzejem Gruszczyńskim, który dołączył do zespołu na finał.


Kangur niby był gospodarzem, ale pierwsze dwa mecze turnieju odbyły się na innej hali niż trenują Kangury. Poza tym zawodnicy duetu trenerskiego Konrad Stachowiak - Jarosław Mleczak, są młodszymi od swoich rywali.

 

Dwa pierwsze sety dla Progressu do 22 i 19, trzeci wygrywa Kangur do 20, ale w czwartym wrześnianie wyraźnie zdominowali grę i wygrali do 15. Widać było niepewność w grze Nowego Tomyśla, wychodził brak zgrania. Być może kluczowy był fakt, że rozgrywający z Kangura zamiast w ferie jechać na obóz z zespołem i przygotować się do turnieju, trenował slalom na narciarskich stokach. Nierówno grał kluczowy zawodnik Kangura Sławek Busch. Znakomite zagrania mieszał z prostymi, niewymuszonymi błędami. Po drugiej stronie siatki praktycznie na każdym centymetrze boiska szalał Gruszczyński, wspierany przez skutecznie atakującego Macieja Kurka, który został MVP tego meczu.

 

W drugim meczu w hali przy ul. 3 stycznia zmierzył się stawiany przez wszystkich w roli faworyta Joker Piła z Calisią Kalisz. Mecz bez większej historii. Jedyne co się rzucało w oczy to dziesiątki psutych zagrywek z obydwu stron. Jak już się udało skutecznie zaserwować, akcje kończyły się dość szybko efektownymi atakami, których więcej wykonał Joker i wygrał całe spotkanie 3:0.

 

To co było najlepsze dopiero miało nadejść i tak się stało. Po przenosinach do "domowej" hali Kangurów odbył się mecz, którego stawką było pozostanie w turnieju, bo zmierzyły się w nim zespoły, które przegrały swoje pierwsze mecze, czyli Kangur i Calisia.

 

Warto tylko dodać, że mecz zakończył się w czterech setach, które wszystkie kończyły się na przewagi. Wyczerpujący, emocjonujący, nerwowy, ale jakże piękny był to mecz. Calisia go wygrała 3:1 (26:24, 27:29, 26:24 i 26:24) pokazując wielki monolit i zespołowość. Ciężko kogoś w tym meczu wyróżnić lub zganić, bo tutaj najsprawiedliwszy byłby remis. Jednak w siatkówce to niemożliwe i dwa cenne punkty dopisali do swojego dorobku kaliszanie. Tym samym otworzyli sobie drzwi do złota, a Kangurowi zaczęło grozić zakończenie sezonu wraz z tym turniejem.

 

W ostatnim meczu soboty zagrały z kolei niepokonane do tej pory zespoły. Progress, który ograł wcześniej gospodarzy i Joker wygrany z Calisią. Początek meczu dla Jokera (8:3), ale potem wrześnianie systematycznie odrabiali straty, żeby wygrać seta do 21. W drugiego seta lepiej weszli siatkarze Progressu, którzy szybko uzyskali przewagę i jej nie oddali do końca. Dwa kolejne sety zakończone na przewagi. Trzeci dla Jokera do 24, a czwarty ostatni do 23 dla Wrześni. MVP meczu Jędrzej Gruszczyński.


Tym samym Progress zapewnił już sobie medal i znacznie zbliżył się do tytułu mistrzowskiego.

 

Fotorelacja z turnieju - kliknij TUTAJ!

 

W niedzielę Kangur grał o przetrwanie z Jokerem. I zobaczyliśmy zupełnie inny zespół Nowego Tomyśla niż dzień wcześniej. Bardzo skoncentrowany, zgrany, efektowny i skuteczny. W pierwszym secie Piła nie istniała (25:15), w drugim próbowała odpalić, ale się nie udało i również zwycięstwo Kangura do 19. Dopiero trzeci set był wyrównany, ale Nowy Tomyśl grał jak natchniony. Wreszcie pełnię swoich wysokich możliwości pokazał Michał Szczechowicz na rozegraniu. Skutecznie zaskakiwał pilan kiwkami, a gdy rozgrywał robił to bardzo precyzyjnie, przez co jego atakujący kończyli piłki. 25:23 w trzecim secie dla Kangura i cały mecz 3:0.

 

O medalach zadecydować miał zatem ostatni mecz finału. Zarówno Progress jak i Calisia miały szansę na złoto. Ale o wyniku decydowały się też medale dwóch pozostałych zespołów. Tylko pierwszy set był zacięty i wyrównany wygrany przez Wrześnię 27:25. Drugi set to prawdziwe lanie zawodników Jarosława Grępki (25:11). Progress poziom utrzymał do samego końca i także ostatni set był zwycięski w jego wykonaniu.

 

W drużynie zwycięzców finału wojewódzkiego nie ma słabego ogniwa. Jest to niezwykle wyrównany i stabilny kolektyw. Dobrzy atakujący, świetny rozgrywający i znakomity libero. Do tego szalejący na całej linii Gruszczyński i przeciwnikom ciężko znaleźć pomysł na pokonanie wrześnian. Na dodatek świetnie reagujący, panujący i czuwający nad motywacją i koncentracją drużyny trener Jarosław Grępka.

 

Najlepsi zawodnicy turnieju:

MVP - Jędrzej Gruszczyński (Progress Września)

Najlepszy rozgrywający - Michał Szczechowicz (Kangur Nowy Tomyśl)

Najlepszy blokujący - Adam Bartoszek (KPS Calisia Kalisz)

Najwszechstronniejszy - Bartosz Woźny (Kangur Nowy Tomyśl)

Najlepszy przyjmujący - Sławomir Busch (Kangur Nowy Tomyśl)

Najlepszy broniący - Wiktor Matuszak (Progress Września)

Najlepszy atakujący - Bartosz Jankowski (Progress Września)

Najlepszy zagrywający - Bartłomiej Drytkiewicz (KPS Calisia Kalisz)

 

Wyniki i klasyfikacja końcowa turnieju - kliknij TUTAJ!

 

Autor: Piotr Duszyński

 

progresmistrz

Visualscope.com

 continuumpoznan

vigo250

pzps

systemcentralny

logoSOS

mas

 

ogloszeniezsms

sms

banner

liceumenergetyk1

logososkalisz 

aps